sobota, 6 maja 2017

Płocka kolekcja art brut we Francji

20 maja 2017 w Dicy (Burgundia – około 140 km na południe od Paryża) Muzeum la Fabuloserie inauguruje cykl wystaw czasowych pod nazwą „Niesforni kolekcjonerzy, sztuka bez norm i bez granic”. Jako pierwszego zaproszono polskiego kolekcjonera Andrzeja Kwasiborskiego z Płocka.


(od lewej) Caroline Bourbonnais, Andrzej Kwasiborski i Marek Młodecki (tyłem),
 pierwsze spotkanie, styczeń 2014

Poza chęcią prezentacji zbiorów innych kolekcjonerów art brut, La Fabuloserie chce pokazać, że ten rodzaj sztuki nieakademickiej, niepoddającej się jakimkolwiek normom kulturowym istnieje niezależnie od granic, które są nienaturalne, a różnice w kolekcjach podlegają raczej upodobaniom lub możliwościom kolekcjonerów niż normom narodowym. 

Na potrzeby wystawy „Niesforni kolekcjonerzy. Sztuka-Poza-Normą bez granic”, po raz pierwszy od początku swego istnienia, Muzeum w Dicy zostało całkowicie przemeblowane i zaaranżowane na nowo, tak aby jak najlepiej zaprezentować szeroki wachlarz prac zgromadzonych przez Andrzeja Kwasiborskiego.  Ponad 120 prac 25 twórców z Polski - Koska, Dembińskiego, Głowali, Magiery, Rebelskiego, Ziętka i Rutkowskiego - zostało zestawionych z pracami z kolekcji Alaina Bourbonnais -  Ratiera, Pesseta, Amara, Verbeny, Domsica, Vignes’a, Le Carré, Monchatre’a, Nedjara, Burles’a i Aloïse - tak, aby mogły ze sobą „prowadzić dialog/rozmawiać”.

Przedstawiono je bez podziału na kolekcje, raczej powiązane tematycznie lub formalnie, uwzględniając architekturę muzeum, w którym w niektórych wypadkach przywrócono pierwotne zamysły jego twórcy. Należy podkreślić, że architektura tego muzeum pełni ważną rolę w odbiorze zbiorów, tak, jak jakość samych utworów.


La Fabuloserie istnieje od 1983 roku.  W jej skład wchodzi Dom-Muzeum (ekspozycja stała) oraz ogród z rzeźbami Camille’a Vidala, Jules’a Damloupa i François Portrat oraz słynną Karuzelą Petit Pierre’a, czyli ogromną instalacją napędzaną mechanicznie. Na ekspozycji stałej znajduje się ponad 1000 prac (obrazów, rzeźb, asemblaży i instalacji) blisko setki twórców. To zaledwie trzecia część wszystkich zbiorów.


Muzeum powstało w prywatnej posiadłości Alaina Bourbonnais – paryskiego architekta, który w wolnych chwilach malował, pisał, tworzył kostiumy, rzeźby i marionety, kręcił filmy. Bourbonnais był przyjacielem Jeana Dubuffeta, z którym współpracował w latach 1972 – 1979, otwierając jedyną wówczas galerię sztuki brut w Paryżu – Atelier Jacob. Było to już po tym, jak Dubuffet, nie mogąc znaleźć we Francji dobrego miejsca dla swojej kolekcji (ponad 5000 prac), podjął decyzję o przekazaniu jej do Lozanny. Zanim jednak szwajcarzy uruchomili Muzeum Art Brut, Dubuffet udostępniał prace ze swojej kolekcji na potrzeby wystaw w Atelier Jacob. Zachęcał jednak Alaina do własnych poszukiwań. Po latach kolekcja francuskiego architekta tak się rozrosła, że część zbiorów przewiózł do swojej wiejskiej posiadłości. Z czasem, znudzony Paryżem i pochłonięty własną twórczością, zamknął Atelier i osiadł w Dicy. Kilka lat później otworzył niezwykłe Muzeum-Dom la Fabuloserie. Żeby nie mylić obu kolekcji, wspólnie z Dubuffetem podjął decyzję, że jego zbiory nazywać się będą sztuką hors-les-normes (z fr. - poza normą, bez norm), choć zarówno w jednej jak i w drugiej znajdowały się prace tych samych artystów.

W 1988 roku Alain Bourbonnais zmarł. Przez kolejne ćwierć wieku zbiorami opiekowała się wdowa – Caroline Bourbonnais, poszerzając kolekcję o utwory habitants-paysagistes (z fr. - mieszkańcy swojego krajobrazu), które ochroniła przed zniszczeniem w „Zamieszkałym Ogrodzie”, a od 2015 roku – muzeum kierują ich córki Sophie i Agnes. W styczniu 2014 roku pojawił się w Dicy Andrzej Kwasiborski, spełniając swoje marzenie zobaczenia La Manège de Petit Pierre, czyli Karuzeli Piotrusia.  Od 1 listopada do świąt Wielkanocnych muzeum jest zamknięte, ale tym razem, jego właściciele zrobili wyjątek. Od początku kontakt był bardzo dobry, choć nie od razu zaczęto snuć wspólne plany. Te zrodziły się w głowach Sophie Bourbonnais – kierującej La Fabuloserie i, wspierającej muzeum, Déborah’y Couette – historyczki sztuki w czasie pobytu w Polsce, po tym jak zobaczyły kolekcję AK. Okazało się, że podobnie jak Alain Bourbonnais, Andrzej Kwasiborski nie tylko gromadzi prace, ale utrzymuje szczere, regularne i bardzo przyjacielskie kontakty z twórcami. Każdemu wydaje katalog z pracami i biogramem (powstało ich blisko 40), a następnie wysyła go do muzeów, instytucji kultury, krytyków sztuki i kolekcjonerów. Uderzające podobieństwo podejścia do twórców doprowadziło do pomysłu połączenia zbiorów na jeden sezon, aby przez te kilka miesięcy mogły żyć razem w murach Fabuloserie.



Na potrzeby wystawy wiele sal zostało zaaranżowanych na nowo.
Powstała m.in. sala portretów, gdzie prace z kolekcji Bourbonnais 

mieszają się z pracami z kolekcji Andrzeja Kwasiborskiego.

Wernisaż odbędzie się podczas europejskiej nocy muzeów 20 maja 2017. Wystawie towarzyszy 90-stronicowy katalog. Będzie można ją oglądać do 1 listopada 2017, choć już La Fabuloserie zastanawia się nad utrzymaniem wystawy przez kolejny sezon.

(rł)


środa, 29 marca 2017

La Fabuloserie w Czechach

I stało się. W Ołomuńcu kolejny odsłona Art Brut Film Festival. Bohaterem szóstego festiwalu, organizowanego przez Pavla Konecny’ego, jest La Fabuloserie. Festiwal rusza 30 marca.

Ja na Art Brut Film w 2016 roku | fot. rł
Czeski kolekcjoner, badacz i amator twórczości brut i outsider i twórca ołomunieckiego festiwalu w tym roku pokazuję uniwersum, bardzo mi bliskie, czyli La Fabuloserie z Dicy we Francji, o którym już na moim blogu pisałem i pewnie nie raz napiszę.

| czytaj też: Alain Bourbonnais - niesforny kolekcjoner


Pavel Konecny podczas 5 edycji festiwalu | fot. Iwona Iwańska
W Czechach jest Sophie Bourbonnais i Marek Młodecki, którzy prowadzą muzeum La Fabuloserie. Mimo ogromu pracy związanej ze zbliżającą się wystawą „L’art brut polonais a La Fabuloserie. La collection AK d’Andrzej Kwasiborski” (wernisaż: 20 maja 2017) zgodzili się przyjąć zaproszenie.

fot. rł

W dawnym opactwie, w którym odbywają się festiwalowe projekcje, będzie można zobaczyć 6 filmów o twórcach związanych z Alainem Bourbonnais i jego Atelier Jacob w Paryżu oraz muzeum Arts Hors-les-Normes w Dicy. Konecny pokaże m.in. jeden z filmów Alaina Bourbonnais, w którym grają stworzone przez niego gigantyczne marionety. Nie zabraknie oczywiście filmów o postaciach ikonicznych, jeśli chodzi o kolekcję sztuki Hors-les-Normes, czyli o Pierre’ze Avezarze – słynnym Piotrusiu i jego karuzeli, o moim ulubionym Francisie Marshallu – twórcy mrocznych instalacji z Mauricette  i o niewidomym rzeźbiarzu d’Émile’u Ratierze. Szkoda, że nas tam nie ma.

Sala Mauricette w la Fabuloserie, marzec 2017

La  Fabuloserie jest muzeum prywatnym założonym przez paryskiego architekta Alaina Bourbonnais w jego wiejskiej posiadłości oddalonej od Paryża 140 km. 


Atelier Alaina w Dicy, marzec 2017 | fot. rł

Alain Bourbonnais zaprzyjaźnił się z Jeanem Dubuffetem w 1972 roku. Po konsultacjach z nim stworzył i prowadził - w latach 1972 – 1982 - w paryskiej dzielnicy Saint-Germain-des-Pres, Atelier Jacob. Było to wtedy jedyne miejsce w Paryżu, gdzie można było oglądać sztukę Brut, a on - jedynym człowiekiem we Francji, który miał dostęp do kolekcji Jeana Dubuffeta – czekającej na Wielkie Otwarcie  swojego muzeum w Lozannie. Bourbonnais pokazywał prace z kolekcji Dubuffeta i sam rozpoczął poszukiwania. Z czasem zdecydował, że nie będzie zbierał prac osób chorych psychicznie, które dominowały w kolekcji art brut zdeponowanej w Lozannie. Wolał dawnych rzemieślników (murarzy, górników, pracowników, listonoszy, rolników), których „ręce nie chciały zaznać spokoju” i w wolnych chwilach ... majsterkowali. Z odpadów, przedmiotów porzuconych czy znalezionych konstruowali swoje marzenia. Tak w kolekcji znalazł się – ulubiony przez niego Jano Pesset, Emile Ratier cz Pascal Verbena, a także Nedjar, Burles, Petit Pierre i… oczywiście Pascal Verbena.

Pascal Verbena i Jano Pesset w La Fabuloserie w 2016 roku | fot. Eliza Łabarzewska

Kolekcja rosła a Atelier nie. Poza tym Burbonnais sam był bardziej artystą, przyjacielem artystów niż marszandem. Dlatego w 1983 roku otworzył la Fabuloserie – Muzeum Sztuki Hors-Les-Normes i jego prywatne Atelier, w którym stworzył swoje plemię – Les Turbulents i miejsce dla zgromadzonej kolekcji.


LINK:
Art Brut Film Festiwal | facebook
La Fabuloserie | strona 


LISTA FILMÓW:

1) La Fabuloserie – Musée d´Art Brut, 30ème Anniversaire - 2013, vidéo Marc Rohner, Artprems, 2012, 25 min.
2) Turbulent’s Band, Les Ateliers Jacob, 16 mm, 19 min. 
3) Turbulence, Art & Communication, Nevers, 1993, 17 min. 
4) Les Articles de bois d’Émile Ratier, film Alain Bourbonnais, Les Ateliers Jacob,1976, 20 min.
5) Francis Marshall – Sous le vent de l´art brut, film Eric Beauducel, 2002, 49 min.
6) Le Manège de Petit Pierre, film Philippe Lespinasse, 2012,15 min.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

To my tworzymy szufladki - Aleksander Jackowski (1920-2017)

Każdy kto się interesuje w Polsce sztuką naiwną, outsiders lub brut musiał po jego książkę sięgnąć. 19 stycznia skończyłby 97 lat. Aleksander Jackowski – antropolog kultury, krytyk sztuki, redaktor „Kontekstów” i autor kultowego dzieła „Sztuka zwana naiwną” zmarł 1 stycznia 2017 roku w Warszawie.

Choć jego nazwisko bardziej kojarzy się ze sztuką ludową i naiwną to tak naprawdę on jedyny i pierwszy pisał w Polsce (już 35 lat temu!) ze zrozumieniem o art brut. Choć potem uciekał od tej nazwy. W ogóle nie lubił etykietek, o czym może świadczyć tytuł jego najważniejszego dzieła – „Sztuka zwana naiwną”. „Nazwy są kalekie, nie wiele wyjaśniają”[1] – tłumaczył wielokrotnie i choć wielokrotnie nimi żonglował zawsze puszczał oko…  „skoro jednak naiwni zdobyli już na świecie prawo obywatelstwa, pozostańmy przy tej nazwie, podkreślając tylko, że jest ona umowna (…).”[2]


Aleksander Jackowski w Galerii Oto ja w Płocku (2009)

Był postacią ważną dla Płocka. Wspierał płockich amatorów (czyli miłośników) twórczości INNEJ (to jego ulubione określenie), m.in.  w 1993 roku Zbigniewa Chlewińskiego przy wystawie „Przerażenie i ukojenie”, potem Beatę Jaszczak przy plenerach i konkursach „Oto ja” i akcji „Podwórko” (od połowy lat. 90 XX wieku). W styczniu 2007 roku brał udział w konferencji inicjującej działalność stowarzyszenia „Oto ja”. Był w stałym kontakcie ze Zbigniewem Chlewińskim i Andrzejem Kwasiborskim, którego kolekcjonerską pasję bardzo cenił i zachęcał do działalności wydawniczej. Kiedy mógł odpowiadał na zaproszenie do Płocka.

A wszystko zaczęło się od 1952 roku, czyli od przejęcia redakcji „Polskiej Sztuki Ludowej”, późniejszych „Kontekstów.” Potem powołał do życia Pracownie Badań Sztuki Nieprofesjonalnej Instytutu Sztuki PAN. W lipcu 1965 roku w warszawskiej „Zachęcie” zorganizował pierwszą, wielką wystawę sztuki – jak sam ją określił – „innej”[3], gdzie obok Zagajewskiego, Monsiela czy Nikifora pojawia się spora grupa twórców ludowych i naiwnych.

Skąd wiedział o art brut? Z pierwszej ręki. W 1970 roku odwiedził Jeana Dubuffeta przy rue de Sevres. Najsłynniejsza kolekcja art brut na świecie była wtedy jeszcze w Paryżu. Nie wiadomo ile Jackowski zabawił u słynnego artysty i kolekcjonera. W Kontekstach z 1982 roku napisał, że kilka miesięcy. Na konferencji[4] w Galerii Oto Ja w 2009 roku mówił o sześciu tygodniach. Niezależnie od spędzonego tam czasu twierdził, że poznał kolekcję i sam przyznał, że „nie ma w niej ani jednego dzieła należącego do kategorii naiwnej”.  Z tekstu jasno wynikało, że doskonale rozumiał różnicę. Ubolewał, że na większości ekspozycji „dzieła z kręgu Art Brut eksponowane są razem z naiwnymi”, a przecież „różnica między obu pojęciami (brut i naif – przyp. aut.) jest jednak zasadnicza, nawet w klimacie dzieł”[5] – napisał dodając, że „jedynym dowodem na istnienie „naiwnych” jesteśmy my sami, odbiorcy tej sztuki. To my decydujemy co jest naiwne a co dojrzałe. To my tworzymy szufladki.”[6]


Aleksander Jackowski i Zofia Bisiak
w Galerii Oto ja w Płocku (2009
)

W 1994 roku  zastanawiał się jeszcze, że „odpowiednikiem polskim byliby: pojedynczy, osobni, a więc autsajderzy. Jednak ze względu na już spopularyzowany tytuł Art Brut przyjmuję go dla oznaczenia tego obszaru zjawisk, które są odrębne w swym charakterze od sztuki naiwnej.”
Podobno nosił z zamiarem napisania książki o art brut. Nie zdążył.






[1] Aleksander Jackowski, wstęp do katalogu do wystawy III Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego  im. T. Ociepki w Bydgoszczy (2000 r.), Wojewódzki Ośrodek Kultury w Bydgoszczy oraz Bydgoskie Towarzystwo Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych.

[2] Aleksander Jackowski, Sztuka zwana naiwną, Wydawnictwo Krupski i S-ka, Warszawa 1995, s.  10
[3] Inni . Od Nikifora do Głowackiej – katalog wystawa zorganizowana przez Pracownię Badań Sztuki Nieprofesjonalnej Instytutu PAN Centralne Biuro Wystaw Artystycznych, Zachęta, Warszawa 1965
[4] „L’Art Brut. Est-il le même partout? / Czy wszędzie znaczy to samo?” – konferencja w Galerii Oto ja w Płocku, 15 - 16 maja 2009 roku z udziałem Aleksandra Jackowskiego i Alaina Bouillet.
[5] Aleksander Jackowski, Mit sztuki poza kulturą. Art Brut, w: Polska Sztuka Ludowa – Konteksty, Warszawa 1994 t. 48 z.3-4, s. 59 - 70
[6] Aleksander Jackowski, Sztuka naiwnych, w: Polska Sztuka Ludowa, XXXVI nr 1 – 4, Warszawa 1982, s. 13

środa, 14 września 2016

GENOWEFA MAGIERA WŚRÓD ZWIERZĄT

Ma 95 lat. Tworzy i maluje od kilku. Choć ukończyła zaledwie cztery klasy szkoły podstawowej, dziś interesują się nią muzea i kolekcjonerzy sztuki zarówno w Polsce, jak i za granicą. W piątek 16 września o godz. 18 Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki otworzy w Domu Darmstadt wystawę Genowefy Magiery. 

Całe życie spędziła wśród ukochanych zwierząt i pięknej przyrody. Od najmłodszych lat musiała zajmować się domem i gospodarstwem; hodowała kury, kaczki, krowę. Uwielbiała podglądać dziką naturę. Z czasem rodzina pozbawiła ją praw do majątku. W wieku 88 lat zamieszkała w Domu Opieki Społecznej w Wielkiej Nieszawce. Tam zaczęła gromadzi tkaniny, drut, guziki, kamyki, patyki, słomki po napojach do tworzenia swoich rzeźb, kolaży i obrazów, na których najczęściej pojawią się zwierzęta. Jest uznawana za twórczynię z kręgu art brut (sztuka outsiderów). Jej obrazy są w kolekcjach we Francji, w Czechach i w Polsce. 


Genowefa Magiera

Jedną z najbogatszych posiada Andrzej Kwasiborski, płocczanin. Jeden z nielicznych kolekcjonerów na świecie, których nie tylko gromadzi prace, ale również silnie promuje twórców. Z wieloma twórcami - m.in. Erwinem Sówką czy Adamem Nidzgorskim - przyjaźni się od lat. Poza tym współpracuje m.in. z muzeum Fabuloserie (Francja), Muzeum Śląskim i Stowarzyszeniem Psychiatria i Sztuka. Od 2002 roku wydaje publikacje poświęcone autorom brut. Prace z jego kolekcji są prezentowane na wystawach w Polsce  i za granicą (Création Franche w Begles we Francji czy Muzeum Art et Marge w Brukseli). Wernisaż wystawy z kolekcji A. Kwasiborskiego – z udziałem G. Magiery - 16 września o godz. 18 w Domu Darmstadt, Stary Rynek 8 w Płocku. Wstęp wolny. Wystawa będzie czynna do 28 października.



Genowefa Magiera i Andrzej Kwasiborski, DPS w Wielkiej Nieszawce (2013)

Szparagus i obrazek ze świętym w pokoju Pani Genowefy

Na balkonie Panie Genowefy

Artykuł o Pani Genowefie na jej "ściennej" gazetce

Pokój Pani Genowefy to jednocześnie ogromna pracownia

przybory Pani Genowefy






fot. Andrzej Kwasiborski / Radosław Łabarzewski

sobota, 2 lipca 2016

SZARA STREFA - POLSCY TWÓRCY ART BRUT

Pod tą nazwą, 14 lipca, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie otworzy wystawę, na której pokaże prace artbrutowców, rzecz bez precedensu. PME zapowiada, że znajdą się na niej prace Marii Wnęk i Edmunda Monsiela.  





Oto tekst otwierający wydarzenie:

"Art brut to szara strefa sztuki. Mimo że istnieje poza tym, co widoczne i oficjalne, znacząco wpływa na artystyczne kierunki, mody i tendencje, zaś artystów-akademików stymuluje do poszukiwań i przekraczania estetycznych barier. Wierzymy, że dzięki zgromadzonym na wystawie SZARA STREFA SZTUKI. Polscy twórcy art brut fascynującym dziełom z zakresu malarstwa, rysunku i rzeźby widz będzie mógł porzucić rutynę patrzenia i kulturowe nawyki konwencjonalnej percepcji, a tym samym odbyć podróż po nieznanych zakamarkach wyobraźni oraz mrocznych i tajemniczych ścieżkach emocji. Na wystawie zobaczymy prace 31 twórców art brut, tych najwybitniejszych, jak Maria Wnęk czy Edmund Monsiel, ale i tych mniej znanych, którzy warci są szerszej popularyzacji".

Zaintrygowały mnie słowa: "z
nacząco wpływa na artystyczne kierunki, mody i tendencje, zaś artystów-akademików stymuluje do poszukiwań i przekraczania estetycznych barier." To chyba nie w Polsce. Na słowo art ludzie nad Wisłą jeszcze jakoś reagują, słysząc brut - patrzą na swoje paznokcie. 

Trzeba jechać i zobaczyć. Tym bardziej, że Płock będzie na wystawie mocno reprezentowany. Będzie też polski desant z Marsyli, czyli Adam Nidzgorski zarówno w pracach jak i we własnej osobie :-)

czwartek, 23 czerwca 2016

HABITANTS-PAYSAGISTES W POLSCE! PIERWSZE ZNALEZIENIE!

Czułem, że istnieją w Polsce, choć zakładałem, że na takie bogactwo jak we Francji czy choćby w USA nie powinienem liczyć. Nie liczyłem też, że dwóch z nich mieszka kilkanaście kilometrów od mojego domu.

Habitants-paysagistes w Polsce!
Habitants-paysagistes* (z fr. -  „mieszkańcy swojego krajobrazu”) najbardziej - moim zdaniem - interesujący twórcy z okołoartbrutowego świata. Znani i podziwiani na świecie, mieszkają również w Polsce. Tutaj nie cieszą się dużą estymą, choć mają swoich fanów. Tydzień temu ekipa Fabuloserie wraz z Andrzejem Kwasiborskim eksplorowała polską krainę i zupełnym przypadkiem, z powodu objazdu znalazła to niezwykłe miejsce. Zatrzymali się i porozmawiali z twórcami… i odkryli tajemniczy ogród. Okazało się, że kilka kilometrów dalej, choć w mniejszej skali też możemy znaleźć podobne rzeczy. Dziś odwiedziliśmy obydwa miejsca. Wspaniałe odkrycie. Okoliczności całego zdarzenia opiszę wkrótce. Na razie się zachwycam. Zresztą zobaczcie zdjęcia.







*) Habitants-paysagistes czyli „mieszkańcy swego krajobrazu.” Termin stworzony przez Bernarda Lassusa W 1978 roku w w Musée d’Art moderne w Paryżu odbyła się pamiętna wystawa „Les singuliers de l’art” z podtytułem des inspires des Habitants-paysagistes. Była zorganizowana przez Suzanne Pagé (ówczesna kurator l’ARC2), we współpracy z Alainem Bourbonnais, Michelem Ragonem (pisarz, historyk, krytyk sztuki i architektury, przyjaciel rodziny Bourbonnais) i Michelem Thévozem (pisarz, historyk, filozof, do 2001 pierwszy kurator kolekcji lozańskiej). Integralną częścią tej wystawy były instalacje Bernarda Lassusa. Plastyk i architekt krajobrazu, w latach 60. i 70. prowadził badania na temat ogródków przyległych do domów jednorodzinnych. Badania te podsumował z swej książce „Les Jardins imaginaires”  w 1977 i przy tej okazji wprowadził nazwę „habitants-paysagistes”. 


czwartek, 26 maja 2016

PUSZCZAMY OKO, CZYLI LUŹNE REFLEKSJE Z OKAZJI 40 LAT KOLEKCJI W LOZANNIE

Ołomuniec, Warszawa, Rotterdam i Lozanna… - gdybym miał stworzyć plan wycieczek na ten rok w każdy wolny weekend byłbym poza domem. Niestety nie mam na to czasu, ani pieniędzy.

Leży przede mną wydanie specjalne Artension poświęcone Art singulier.*  „274 twórców poza normą + przewodnik po Francji outsiderów: 26 festiwali, 17 kolekcji, 37 galerii i 61 miejsc” – czytam na okładce.  Porażające bogactwo świata, który w Polsce istnieje w głębokim offie. To prezent od Marka Mlodeckiego z muzeum arts hors-les-normes Fabuloserie z Dicy.





Coraz częściej to niezwykłe miejsce, powołane do życia na przełomie lat 70. i 80 w. przez paryskiego architekta Alaina Bourbonnais, zaczyna pojawia się w tego typu publikatorach. W latach 70. XX wieku, stworzone przez Alaina w Paryżu, 6 dzielnicy przy rue Jacob, Atelier Jacob było jedynym miejsce we Francji, które organizowało cyklicznie wystawy z kolekcji Jeana Dubuffeta i zbiorów Bourbonnais. Obaj ściśle ze sobą współpracowali. Alain zamknął Atelier w 1983 roku, aby poświęcić się całkowicie tworzeniu Fabuloserie w Dicy.  Dubuffet zmarł w 1984 roku, osiem lat po tym jak przekazał swoją kolekcję do Lozanny, która na jej potrzeby oddała zameczek Beaulieu.


Marshall w Artension

Dziś w Muzeum Art Brut w Lozannie Sophie Bourbonnais będzie opowiadać o kierowanym od 2 lat przez nią i jej siostrę muzeum Fabuloserie.  Od lutego Lozanna świętuje 40 urodziny Muzeum ABC (Art Brut Collection). Obecnie to miejsce świeckiego kultu nie-sztuki, nie-gatunku poza głównym nurtem sztuki współczesnej, prawdziwa Mekka dla fanów art brutu i outsiders art. Na mojej osobistej mapie „miejsc koniecznych do zobaczenia” jest na pierwszym miejscu przynajmniej od 16 lat. Mam nadzieję, że w tym roku wreszcie mi się uda.
To właśnie jubileuszowe atrakcje mobilizują mnie najbardziej. 4 marca muzeum pokazało nową, ekspozycję, pt. „Jean Dubuffet, początki kolekcji”, która odtwarza – tak naprawdę -  historyczną, pierwszą wystawę art brut zorganizowaną przez Dubuffeta w 1947 roku w piwnicy Galerie Drouin w Paryżu. Muzeum sięgnęło do „réserve”, czyli magazynów z których wyciągnięto prace stanowiące rdzeń oryginalnej pierwszej kolekcji.


Plakat z 1976 roku

40 lat temu Alain Bourbonnais też fetował otwarcie muzeum Kolekcji Art Brut w Lozannie. W swoim Atelier Jacob  zorganizował wystawę  zbiorową odkrytych po części przez Dubuffeta (Jean Dubuffet Marie-Rose Lortet, Giovanni Battista Podesty Emile RATIER, STRICANNE Jackson, Gala BARBISAN Ignacio Carles-TOLRA) i przez Bourbonnais (Francis Marshall, François MONCHATRE Albert pokój, Charles PECQUEUR Jean COUCHAT, Lena Vandrey) . Dlatego podobnie jak Lozanna – która odtworzyła „Foyer de l’Art Brut” założone w piwnicy paryskiej Galerie Drouin w 1947  roku – Fabuloserie zaproponowało podróż w czasie, odtwarzając wystawę z 1976 roku pod nazwą „Clin d'œil… 40 ans”, czyli ukłon w stronę historii, powrót mechanizmu do pozycji wyjściowej.


Dicy 2016, Clin d'œil… 40 ans

Zarówno w przypadku Lozanny jak i muzeum w Dicy  jubileusz 40 lat to nie tylko święto, historyczna rekonstrukcja. To czas głębszej refleksji bardziej nad przyszłością niż przeszłością art brut czy arts hors-les-normes.


45 rue Jacob, teraz też tu jest galeria, ale sztuki współczesnej... 

Teraz Polska?

Takiej refleksji cały czas brakuje w Polsce, która już znalazła się na mapie poszukiwań europejskich kolekcjonerów i sama takich ma. Są też instytucję, które ostrożnie sięgają po prace twórców z kręgu art brut czy outsiders (nadal my Polacy mamy problem czy pójść za nomenklaturą francuską czy anglosaską). Czy ten rok stanie się przełomowy w Polsce, w którym zjawisko nadal beztrosko i bezmyślnie mieszane jest ze wszystkim co możliwe?  Wydawało się, że wystawa „Po co wojny są na świecie. Sztuka współczesnych outsiderów” w warszawskim MSN (19 lutego – 1 maja 2016) może ten przełom zapoczątkować. Dotąd twórczość outsiderów (słowo „art brut” padało na tej wystawie bardzo rzadko) pojawiała się jedynie w  małych, prowadzonych przez ngosy i walczących o przetrwanie galeriach oraz muzeach etnograficznych. Wreszcie przekroczyła próg dużej, „poważnej” instytucji - Muzeum Sztuki Nowoczesnej. W słynnej warszawskiej EMILII można było zobaczyć m.in. prace Marii Wnęk czy Mariana Henela czy Justyny Matysiak.  


MSN maj 2016, kwartał Marii Wnęk



MSN maj 2016, ukryte autoerotyczne fotografie Henela
Wśród wielu wydarzeń towarzyszących było m.in. spotkanie z Mario del Curto - szwajcarskim fotografem i filmowcem, jednym z najwybitniejszych dokumentalistów sztuki artystów-outsiderów na świecie (współpracuje m.in. z magazynem Raw Vision oraz muzeum „Art Brut Collection” w Lozannie, którego jest członkiem Rady Programowej) oraz z Barbarą Safarovą - prezeską abcd collection w Paryżu, autorką wielu publikacji i producentką filmów dokumentalnych na temat art brut. Świetnie.  Jednak usuwanie stygmatów „sztuki arterapeutycznej” czy naiwnych etykiet tj. „sztuka naiwna” nie uda się, w moim przekonaniu, poprzez łączenie twórczości outsiderów ze sztuką współczesną, nawet jeśli w backgroundowym przekazie podkreśla się, że outsiderzy to „osoby działające poza obiegiem”, „nieposiadające wykształcenia artystycznego, niezwiązane zawodowo z instytucjami, rynkiem i konwencjami „świata sztuki.”  To jak przekładanie „towaru” na półkach marketów „w celu lepszej ekspozycji”.



MSN maj 2016, telewizory Konrada Kwaska

W kolejnych zdaniach, opisujących wystawę, pojawią się takie określenia jak „postawa artystów” czy drażniący i wartościujący termin „sztuka nieprofesjonalna” , dodatkowo zarówno tytuł jak i cały kuratorski opis nadaje pracom i twórcom kontekst polityczny, co jest – w moim przekonaniu – ogromnym nadużyciem, bo outsiderzy w rozumieniu jakie temu słowu nadał Roger Cardinal (wątek anglosaski) czy artbrutowcy w rozumieniu jakie temu terminowi nadał Jean Dubuffet (wątek frankofoński) nie tworzą „postaw”, nie „kreują”  i nie „komentują” rzeczywistości. Oni jej tylko używają, a konteksty, wsparte estetyką i historią sztuki, nadajemy jej my, zwykle niepotrzebnie.



Dicy 2015, rzeźba Neka Chand w kolekcji Fabuloserie
Jeśli już potrzebny był kontekst to można go było zbudować poprzez – planowane na początku - współtworzenie wystawy z James Brettem, twórcą Museum of Everything w Londynie. Do współpracy nie doszło, a szkoda, bo jego wystawa w Rotterdamie odbiła się szerokim echem w świecie outsiderów.W tamtejszym Kunsthal pokazano m.in. prace Amerykanina Henry’ego Dargera (jego prace osiągają zawrotne sumy), indyjskiego wizjonera Neka Chanda, Chinczyka Guo Fengyi, a także najsłynniejszego górnika-spirytualistę Augustina Lesage czy anonimowe twarze znane jako Barbus Müller.

Dziś wystawy w warszawskiej Emilii już nie zobaczycie. MSN zamknęło swoje podwoje i czeka na nową siedzibę. Do Rotterdamu też daleko, dlatego warto zastanowić się nad wyjazdem na konferencję w Muzeum Śląskim w Katowicach. 11 czerwca MŚ i tamtejszy Dział Plastyki Nieprofesjonalnej organizuje konferencję „Kolekcja outsider art - wyzwania i perspektywy.” Do Katowic przyjadą nasi czescy znajomi Anežka Šimková (Muzeum Sztuki w Ołomuńcu), która opowie o Kolekcja art brut w Muzeum Sztuki w Ołomuńcu i Pavel Konečný oraz dr Thomas Röske – szef kolekcji Prinzhorn przy klinice Psychiatrycznej Uniwersytetu w Heidelbergu (tej, która istniała zanim powstała kolekcja J. Dubuffeta). Wykład otwierający będzie należał do prof. dr hab. Grażyna Borowik (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie), który podobno będzie zawierał płockie akcenty. Grażyna Borowik przygotowuje też wystawę …. w Warszawie.

Czekamy.

Radek Łabarzewski


*) art singulier - (z fr. charakterystyczny, niepowtarzalny, niespotykany, wybitny, szczególny) – ruch artystyczny we współczesnej Francji, który zrzesza pewną liczbę twórców samorodnych, którzy nie mogą znaleźć miejsca w nurcie oficjalnym sztuki, dobrowolnie lub nie. Kojarzony jest z szeroko pojętym zjawiskiem post-art brut.